ŚLADEM PRZYGODY

Marcin Siwek

Niespodzianka w Lewoczy

Tego dnia Słowacja wita nas deszczowym porankiem. Jako cel zwiedzania wybieramy więc małe historyczne miasteczko Lewocza. Jak zwykle przed wyprawą do miasta, trzeba pomyśleć gdzie zaparkować. Sprawdzamy w Internecie. Okazuje się, że parkowanie w starej części Lewoczy jest drogie i wymaga karty parkingowej. Natomiast na obrzeżach miasteczka nie bardzo są parkingi. I wtedy wpadamy na genialny pomysł. A może by tak zatrzymać się pod halą sportową? Decyzja zapada, ruszamy w drogę!

Lokalizacja Lewocza

Uliczki Spiskiego Podgrodzia w deszczowy poranek.

W Lewoczy bez problemu znajdujemy halę sportową. Okazuje się, że odbywa się tam jakiś mecz. Zaciekawieni obchodzimy obiekt dookoła. Na hali nie widnieją żadne napisy, nie ma też okien. Co ciekawe nie ma też do niej typowego wejścia. Generalnie hala wygląda jak wielki hangar w dzielnicy przemysłowej. Gdyby nie Internet w życiu nie domyślilibyśmy się przeznaczenia obiektu.

Do hali prowadzą jedynie jedne małe niepozorne drzwi. Co jakiś czas przechodzą przez różne osoby. Wmieszawszy się w tłum wchodzimy do środka..

Niespodzianka w hali Sportowej.

Okazuje się, że trafiamy na mecz Hokeja! Narodowy sport Słowacji! Mamy koniec lata, a tutaj grają w hokeja. I to w małej miejscowości, która posiada halę z pełnowymiarowym boiskiem hokejowym. Jest to coś co u nas zupełnie nie występuje.

Hala mieści w sobie imponujących rozmiarów boisko hokejowe..

..i jest w niej zimno jak w zamrażalce.

W zmaganiach biorą udział dwie młodzieżowe drużyny z okolicznych miejscowości.

Zimno zupełnie nie przeszkadza zawodnikom.

Oglądamy z wielkim zaciekawieniem jak doskonale radzi sobie tutejsza młodzież na lodzie. Zawodnicy potrafią przebiec przez całe boisko prowadząc krążek tuż przy swoim kiju. Poruszają się pewnie i płynnie co rusz zmieniając kierunek. Z daleka są nie do odróżnienia od dorosłych zawodników! Krążek lata bardzo szybko. Co jakiś czas uderza w szyby chroniące widzów.

Akcje są bardzo szybkie..

..ale zawodnicy doskonale sobie radzą z takim tempem gry.

W hali jest absurdalnie zimno. Całkowicie przemarzliśmy oglądając jedną kwartę zmagań. Deszczowa aura na zewnątrz nagle wydaje się nam dużo przyjaźniejsza.

Brama wjazdowa do Lewoczy.

Po wizycie w hali sportowej udajemy się na zwiedzanie Lewoczy.

Gotycki kościół i ratusz.

To co jest charakterystyczne dla Lewoczy to specyficzna, nietknięta budowa starego miasta. Wszystko tutaj wygląda tak jak wyglądało kiedyś. Stało się tak dlatego, że Lewoczę w 1871 r. ominęła budowana linia Kolei Koszycko - Bogumińskiej. Miasto straciło wtedy na swoim pierwotnym znaczeniu handlowym, ale dzięki temu zyskało dzisiaj na znaczeniu turystycznym. Obecnie zabytki miasta wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Kuta „Klatka hańby” z 1600 r.

W miasteczku tego dnia panuje senny deszczowy klimat. Przyglądamy się witrynom okolicznych małych sklepików. Zwiedzamy wszystkie możliwe zakamarki rynku, w tym słynną kutą "Klatkę hańby". Niestety jest zamknięta! W przeszłości w ów klatce trzymano skazańców za popełnione przestępca. Najczęściej odbywało się to w dni Jarmarków, gdy na placu było dużo ludzi, celem jak największego upokorzenia skazanego. Podobno często zamykane były w ten sposób kobiety, które pojawiały się na uliczkach Lewoczy nocą bez towarzystwa męża.

Targ w ratuszu w Lewoczy..

..mieszczący setki wyrobów ręcznych na sprzedaż.

Zaglądamy też na targ wyrobów ręcznych, który mieści się w ratuszu. Setki jeśli nie tysiące najróżniejszych kolorowych przedmiotów cieszą nasze oczy.

Żegnamy senne uliczki Lewoczy.

I tak oto historyczne miasteczko przywitało nas zupełnie niespodziewaną atrakcją. Atrakcją, która mieściła się tuż za murami obronnymi miasta. Kto to mógł przewidzieć, jak zakończy się zwykłe poszukiwanie parkingu? o co niespodziewane, często bywa najciekawsze. Tak było i w tym przypadku.

Powrót na stronę główną

O stronie

Każdy z nas marzy o tym, by choć raz w życiu przeżyć niesamowitą przygodę. Ów przygoda często kojarzona jest z czymś wielkim, odległym i nieosiągalnym dla zwykłego śmiertelnika. Tymczasem prawdziwa przygoda może skrywać się w Miejskim Parku za rogiem bloku, w małym lesie nieopodal albo nawet w samym mieście. Wystarczy chcieć ją zobaczyć. Zapraszam na skromną stronę poświęconą turystyce niekoniecznie konwencjonalnej. Podążmy śladem przygody!