ŚLADEM PRZYGODY

Marcin Siwek

Lodowy pałac

Jest niedzielny poranek. Półprzytomnym wzrokiem oglądam stronę do której przed chwilą dostałem linka. Na jednej z regionalnych witryn internetowych wrzucono to na co czekaliśmy. Zdjęcia z soboty z zimowej atrakcji jaką są Lodospady w Rudawce Rymanowskiej. Fotografie były oszałamiające. Decyzja zapada w ułamku sekundy, jedziemy! Pędem wyskakuję z łóżka i w biegu zbieram się na spontaniczną wycieczkę.

Lokalizacja: Lodospady

Trasa do Rudawki Rymanowskiej zajęła nam dwie godziny. Pogoda tego dnia sprzyjała wycieczce, wszystkie drogi były dobrze przejezdne i odśnieżone. Lecz gdy tylko skręciliśmy w dolinę Wisłoka naszym oczom ukazał się przerażający widok.

Droga doliną Wisłoki do Rudawki Rymanowskiej.

Ciemne chmury na horyzoncie, wiatr targający samochodem i strugi śniegu zasypujące jezdnię. Świat w ułamku sekundy zamienił się w krainę wiecznej zmarzliny. Pomimo tej niesprzyjającej pogody naszym oczom ukazał się parking zapełniony szczelnie samochodami. Pozostałą część parkingu wypełniał zalegający fałdami śnieg.

Pomimo niesprzyjającej pogody turystów nie brakowało.

W dolinie Wisłoka wiał tak silny wiatr, że ciężko było w ogóle wyjść z samochodu. Opatuliliśmy się w kurtki i pędem pobiegliśmy w kierunku rzeki Wisłok.

Dziesiątki aut zaparkowanych wzdłuż jezdni.

Na szczęście im bliżej byliśmy koryta rzeki, tym wiatr stawał się słabszy. Aż do całkowitej ciszy panującej przy samym Wisłoku.

Pomnik poświęcony Janowi Pawłowi II.

Po wschodniej stronie Wisłoka obok małego wodospadu znajduje się pomnik poświęcony Janowi Pawłowi II. Miejsce to było szczególne dla Karola Wojtyły. W latach 70 gdy był kardynałem przyjeżdżał tutaj co roku na kilkutygodniowe urlopy. W tamtych czasach mało kto wiedział dokąd jeździł latem. To ciche i spokojne miejsce na tyle się spodobało Karolowi Wojtyle, iż rozbijał tutaj stałe obozowisko i wędrował tylko dookoła niego. Ostatni urlop kardynała został przerwany telegramem, wzywającym go do Rzymu. Karol Wojtyła już nigdy tutaj nie wrócił.

Trasa do lodospadów biegnie po zamarzniętym Wisłoku.

Od pomnika odbijamy na południe idąc dalej w górę rzeki. Wraz z dużą ilością turystów wędrujemy na przemian brzegiem rzeki oraz jego zamarzniętym korytem w kierunku lodospadów.

Docieramy do lodospadów.

Po kilkuset metrach docieramy do celu. Lodospady okazują się być ogromne! Zdjęcia zupełnie nie oddają skali tego zjawiska.

To zdjęcie zupełnie nie pokazuje rozmiaru lodospadów...

...z człowiekiem jest trochę lepiej.

W swoim górnym biegu Wisłok przeciska się pomiędzy wysokimi ścianami skalnymi tworzącymi liczne urwiska. W Rudawce Rymanowskiej urwisko jest wysokie i wklęsłe. Tutejsze ściany skalne zbudowane są z fliszu karpackiego. Woda przesiąka pomiędzy fliszem sącząc się małymi kropelkami i spływając do koryta Wisłoka. Jeżeli zimę poprzedzają opady oraz panuje odpowiednia temperatura, to jest to idealne miejsce do powstawania sopli lodu. Sople z czasem rozrastają się do ogromnych rozmiarów, czasami sięgając do samego koryta rzeki.

Lodospady mienią się pięknym niebieskim światłem.

Lodospady nie powstają co roku. Dlatego przed wybraniem się tutaj najlepiej sprawdzić w regionalnych portalach internetowych czy już się pojawiły.

Oblodzone urwisko w całej swojej okazałości.

Aby dotknąć samych lodospadów trzeba przejść przez Wisłoka. Rzeka musi więc być zamarźnięta w przeciwnym razie możemy wpaść do wody. Dzisiejszego dnia zaczęły się roztopy, więc Wisłok nie raz trzeszczał złowieszczo pod naporem naszych kroków.

Wisłok płynący u podnóża lodospadów.

Ponad skalnym urwiskiem rosną liczne drzewa, które wyglądają jakby za chwilę miały wpaść do tego wąwozu.

Lodospady w Rudawce Rymanowskiej są naprawdę imponujące. Nie spodziewaliśmy jak duże wrażenie wywrze na nas ta lodowa ściana, ani tym bardziej jak duże są to obiekty. Przejechałbym i 500 kilometrów w jedną stronę by coś takiego zobaczyć. Zdecydowanie warto się wybrać!

Lodowy pałac.

Mali odkrywcy również tutaj byli.

Jak widać na powyższym zdjęciu jest to przygoda dobra dla wszystkich.

Powrót na stronę główną

O stronie

Każdy z nas marzy o tym, by choć raz w życiu przeżyć niesamowitą przygodę. Ów przygoda często kojarzona jest z czymś wielkim, odległym i nieosiągalnym dla zwykłego śmiertelnika. Tymczasem prawdziwa przygoda może skrywać się w Miejskim Parku za rogiem bloku, w małym lesie nieopodal albo nawet w samym mieście. Wystarczy chcieć ją zobaczyć. Zapraszam na skromną stronę poświęconą turystyce niekoniecznie konwencjonalnej. Podążmy śladem przygody!