ŚLADEM PRZYGODY

Marcin Siwek

Przedwiośnie na Łysicy

Pierwszy ciepły i słoneczny dzień od kilku miesięcy. Prawdziwie przedwiosenny klimat, którego nie można nie wykorzystać. W tym celu wyruszamy na podbój najwyższej góry województwa świętokrzyskiego, czyli Łysicy.

Lokalizacja: Łysica

Główny i najbardziej popularny szlak wiodący na Łysicę zaczyna się w miejscowości Święta Katarzyna. Z tego miejsca również i my mamy zamiar rozpocząć naszą wycieczkę. Obok Klasztoru bernardynek znajduje się mały parking na kilkanaście samochodów gdzie zostawiamy auto. Obok parkingu natomiast znajdujemy pierwszą atrakcję tego miejsca: Kapliczkę Janikowskich. Kapliczka ta, znana jest jako kapliczkę Stefana Żeromskiego. Dlaczego Stefana Żeromskiego? Ponieważ w 1882 roku podpisał się on na wewnętrznej ścianie kaplicy. Napis choć zniszczony, zachował się do dziś. Opis zdarzenia można znaleźć w noweli „Puszcza jodłowa”.

Początek szlaku na Łysicę z miejscowości Święta Katarzyna.

Ruszamy na Łysicę. Od parkingu poruszamy się cały czas czerwonym szlakiem. Po chwili mijamy bramę wejściową do Puszczy Jodłowej. Góry Świętokrzyskie to Park Narodowy, więc w tym miejscu należy kupić bilet wstępu. My nie musimy, gdyż sezon turystyczny jeszcze się nie rozpoczął. Pomimo to, chętnych na zdobycie Łysicy dzisiejszego dnia nie brakuje.

Pomnik Stefana Żeromskiego.

Po drodze mijamy pomnik Stefana Żeromskiego i docieramy do Kapliczki Świętego Franciszka. U podnóża kapliczki bije źródło, którego woda nigdy nie zamarza i ma stałą temperaturę przez cały rok. Ponoć woda ta ma właściwości lecznicze.

Źródło oraz Kapliczka Świętego Franciszka. Na zdjęciu widać ile osób tego dnia zdecydowało się na podobną wycieczkę.

Źródełko z bliska.

Robimy kilka pamiątkowych zdjęć i ruszamy w dalszą drogę.

Kapliczka Świętego Franciszka.

Droga na Łysicę nie jest zbyt trudna. Dużo bardziej strome przewyższenia pojawiają się na przykład w Bieszczadach. Tego dnia jednak, jak to w górach po zimie bywa, cała trasa jest dość oblodzona. Podejście bez jakichkolwiek kolców wszystkim sprawia problemy.

Czerwony szlak pnie się pod górę w kierunku Łysicy.

Lasy Gór Świętokrzyskich rozsławione zostały przez Stefana Żeromskiego, który również nadał im określenie "Puszcza Jodłowa". Jest to unikatowy w skali światowej zespół leśny jedliny polskiej, który fascynuje badaczy aż do dnia dzisiejszego.

Tajemnice Puszczy Jodłowej.

Po niecałej godzinie marszu, mimo trudnych warunków docieramy do szczytu.

Na naszej drodze wyłania się gołoborze, jedna z atrakcji tego miejsca.

Pamiątkowy krzyż na szczycie Łysicy.

Łysica ma tak naprawdę nie jeden, a dwa wierzchołki. Pierwszy z nich, czyli Łysica jest dostępny dla turystów i ma 614 metrów n.p.m. Do grudnia 2018 roku uważany był za najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich. Najnowsze badania jednak wykazały, iż drugi wierzchołek góry, czyli Agata jest prawdopodobnie o kilka metrów wyższy. Niestety póki co, nie jest on dostępny do zwiedzania dla turystów. Łysica znajduje się również na liście Korony Gór Polskich. Jest to lista 28 najwyższych (dostępnych) szczytów poszczególnych pasm górskich Polski, które można zdobyć by ów koronę osiągnąć.

Szczyt Łysicy jest zalesiony i niestety nie ma z niego żadnych widoków.

Będąc na szczycie Łysicy są dwie opcje zejścia: tak samo jak tutaj wchodziliśmy bądź w drugą stronę w kierunku Kakonina. Pierwsza opcja jest szybka i pozwala zaliczyć Łysicę w 2 godziny. Druga opcja jest dłuższa, plus schodzimy z drugiej strony góry gdzie nie ma samochodu. Przygód nam mało, więc oczywiście wybieramy opcję drugą.

Trasa cały czas wiedzie przez malowniczo rozświetlone lasy.

Droga w kierunku Kakonina jest zdecydowanie mniej uczęszczana. Po drodze mijamy tylko kilku turystów. Mijamy również wierzchołek Agata, niestety zupełnie niewidoczny w gęstwinie. Naszej wycieczce cały czas towarzyszy słońce, które przebija się przez okoliczne jodły tworząc niesamowite efekty wizualne.

Kapliczka Świętego Mikołaja.

Dochodzimy do przełęczy Świętego Mikołaja, gdzie stoi jego kapliczka.

Drewniana figurka Mikołaja z kapliczki.

Trasa w tą stronę góry jest dłuższa, ale również sporo mniej nachylona. Podejście na Łysicę jest więc jeszcze bardziej proste. Na wyjściu z parku stoi drewniana brama z napisem Kakonin podobna do tej, która była na wejściu.

Brama do Parku Narodowego w Kakoninie.

Po opuszczeniu parku wchodzimy do miejscowości Kakonin. Do parkingu w Świętej Katarzynie mamy zamiar wracać podnóżem góry, po jego skąpanych zachodzącym słońcem południowych stokach. Mam nadzieję, że będzie tam jakakolwiek droga.

Widoki z Kakonina plus pierwsze wiosenne słońce...

...rekompensowały długą trasę.

Droga na szczęście jest, choć kiepska. Szkoda, że nie poprowadzono tutaj żadnego szlaku powrotnego. Z drugiej strony, trasa jest bardzo długa i dość nużąca. Z krótkiej wycieczki wyjdzie nam grubo ponad 10 kilometrów pieszej wędrówki.

Ostatni widok ze zbocza Łysicy.

Wszyscy zgodnie stwierdzamy, iż Łysica jest idealną górą na start. Podejście jest, ale nie za długie. Kamienie są jak to na góry przystało no i piękne lasy w około również. Idealna góra na początek, by zachęcić do kolejnych wędrówek. Zwłaszcza dla najmłodszych!

Powrót na stronę główną

O stronie

Każdy z nas marzy o tym, by choć raz w życiu przeżyć niesamowitą przygodę. Ów przygoda często kojarzona jest z czymś wielkim, odległym i nieosiągalnym dla zwykłego śmiertelnika. Tymczasem prawdziwa przygoda może skrywać się w Miejskim Parku za rogiem bloku, w małym lesie nieopodal albo nawet w samym mieście. Wystarczy chcieć ją zobaczyć. Zapraszam na skromną stronę poświęconą turystyce niekoniecznie konwencjonalnej. Podążmy śladem przygody!