ŚLADEM PRZYGODY

Marcin Siwek

Stredne Piecky

Na dzisiejszy dzień zaplanowaną mamy absolutną klasykę Słowacji, czyli Słowacki Raj i przejście jego najładniejszą doliną Sucha Bela. Jutro i przez kilka następnych dni ma padać deszcz, jest więc to ostatnia szansa na odwiedzenie parku.

Lokalizacja: Słowacki Raj

Po dojechaniu na parking okazuje się, że akurat tego dnia Sucha Bela jest w remoncie! Zawaliła się jakaś kładka. Razem z kładką zawaliły się też nasze plany. Bardzo często jest tak, że im bardziej i skrupulatniej się coś zaplanuje, tym większa szansa że to nie wypali. Dlatego coraz częściej skłaniam się ku turystyce spontanicznej. Czyli turystyce gdzie jest jedynie ogólny plan, a szczegóły dopracowywane są na bieżąco.

Nadeszła więc przymusowa pora na zmianę naszego dzisiejszego celu wycieczki. Szybki rzut oka na mapę. Do wyboru mamy dwa wąwozy znajdujące się kilka kilometrów dalej: Stredne Piecky oraz Velky Sokol. W tym pierwszym wąwozie na mapie zaznaczonych jest mniej drabinek ale za to znajdują się dwa wodospady. Razem z Anią podejmujemy decyzję o wędrówce wąwozem Stredne Piecky.

Dolina Stredne Piecky.

Słowacki Raj to krasowy płaskowyż o wysokościach sięgających do 1000 metrów. Poprzecinany jest licznymi dolinami, które są wynikiem erozyjnej działalności spływających potoków. Różnice poziomów pomiędzy górnymi a dolnymi wylotami tych wąwozów wynoszą od 180 do 470 metrów. W środkowych częściach doliny te przyjmują formę wąskich, krętych wąwozów o wysokich, prawie pionowych ścianach. Utworzyły się tam liczne progi skalne oraz wodospady. Wiele z tych dolin dostępnych jest dla ruchu turystycznego. Dolinami tymi poruszamy się zwykle w jednym kierunku. Jest to spowodowane tym, że najtrudniejsze odcinki pokonuje się za pomocą sztucznych ułatwień w postaci metalowych lub drewnianych kładek, mostków oraz drabin o wysokości do kilkunastu metrów gdzie nie sposób się na nich wyminąć. Ten element jest najbardziej charakterystyczny dla Słowackiego Raju oraz stanowi jego największą atrakcję turystyczną.

Czyżby w naszym wąwozie nie płynęła tego dnia woda?

Pierwsze kilkaset metrów nie jest zachęcające. W wąwozie nie ma zupełnie wody! Po drodze mijamy jedynie kilka większych kałuż. Wędrujemy tak przez dłuższą chwilę, aż naszym oczom ukazuje się zapierający dech w piersiach widok. Wodospad, a obok drabina wysoka na kilkanaście metrów!

Taką oto niespodziankę przygotował dla nas wybrany spontanicznie wąwóz.

Najlepsze jest to, że nie było tego zupełnie w planach. W dolinie Sucha Bela nie ma tak wysokich drabin i takich wodospadów. Nie było innej opcji, jak wspięcie się na ów drabinę.

Drabina wydawała się nie mieć końca...

...ale czym byłaby wyprawa bez takich przygód?

Wychylam się znad drabiny i robię ostatnie zdjęcie. Ruszamy w dalszą drogę.

Zdjęcia nie oddają dobrze wielkości przewyższeń.

Dalsza trasa wiedzie cały czas po drewnianych kładkach, łańcuchach i skałkach. Jest sporo wspinaczki! Jest też dość ślisko.

Drewniane kładki w wąskich skalnych przejściach to element charakterystyczny dla Słowackiego Raju.

Trasa jest bardzo atrakcyjna. Kładki i drabinki co chwila chowają się za kolejną skałą, a my z zapałem małego odkrywcy chcemy za nie zajrzeć i zobaczyć co będzie dalej.

Kładki chowające się za skałkami dodają całości klimatu nieodkrytej tajemnicy.

W dolinie którą idziemy znajdują się następujące wodospady: Velky, Kaskady i Terasovy. Spadająca i wzburzona woda utworzyła pod wodospadami zagłębienia w formie pieca, od których wywodzi się nazwa wąwozu Stredne Piecky. Docieramy do kolejnego z nich.

I znów drabinka!

Tym razem niższa, ale nie mniej imponująca.

Wszystkie te sztuczne elementy pomagające we wspinaczce oraz spore przewyższenie powoduje, że tempo poruszania się w dolinie jest dość niskie. Trasy są też dość wymagające fizycznie. Jedna dolina dziennie do pokonania to zdecydowanie wystarczająca ilość.

Zaletą naszej wrześniowej wędrówki jest to, że praktycznie nikogo nie mijaliśmy na szlaku. Cisza spokój i bardzo przyjemna temperatura do chodzenia. Zupełnie nie chciało nam się pić, więc nie potrzeba było nieść ze sobą ciężkich butelek z wodą.

Ostatnie kładki do pokonania.

Po paru godzinach docieramy do końca doliny. Zjadamy pyszne kanapki i powoli zaczynamy wędrówkę szlakiem powrotnym na parking.

Piękne widoki na zakończenie udanego dnia.

Najśmieszniejsze jest to, że do doliny Stredne Piecky trafiliśmy w przypadkowy sposób, praktycznie nic o niej nie wiedząc. Trasa okazała się świetna i wcale nie mniej atrakcyjna od Suchej Beli. Wisienką na torcie były wodospady i wysokie drabiny do wspięcia, tak dużych w dolinie Sucha Bela nie ma. I tym sposobem spontaniczna opcja okazała się ciekawsza od tej zaplanowanej.

Powrót na stronę główną

O stronie

Każdy z nas marzy o tym, by choć raz w życiu przeżyć niesamowitą przygodę. Ów przygoda często kojarzona jest z czymś wielkim, odległym i nieosiągalnym dla zwykłego śmiertelnika. Tymczasem prawdziwa przygoda może skrywać się w Miejskim Parku za rogiem bloku, w małym lesie nieopodal albo nawet w samym mieście. Wystarczy chcieć ją zobaczyć. Zapraszam na skromną stronę poświęconą turystyce niekoniecznie konwencjonalnej. Podążmy śladem przygody!