ŚLADEM PRZYGODY

Marcin Siwek

W poszukiwaniu źródeł Sanu

W ostatni ciepły dzień jesieni postanawiamy udać się na wycieczkę pieszą do źródeł Sanu. Aby móc wyruszyć w trasę, trzeba najpierw dojechać na parking Bukowiec znajdujący się na końcu drogi prowadzącej przez Muczne.

Lokalizacja: Parking Bukowiec

Od skrętu z głównej szosy, prowadzącej do Ustrzyk Górnych, dzieli nas od tego miejsca godzina jazdy. Po drodze mijamy Tarnawę Niżną, gdzie w sezonie w Bazie pod Roztokami można zjeść pyszne pierogi z jagodami. Za tą miejscowością asfalt się pogarsza, ale za to naszym oczom ukazują się widoki na łąki, bagna oraz granicę z Ukrainą. Już z poziomu jazdy samochodem mamy okazję podziwiać mnóstwo krajobrazów. Po drodze mijamy ścieżkę przyrodniczą Torfowisko Tarnawa. Kawałek dalej asfalt się urywa i jedzie się ponad 20 minut kamienistą drogą. Niżej zawieszone samochody mogą mieć problem z przejechaniem.

Parkując na kameralnym parkingu Bukowiec mamy wrażenie przebywania na końcu świata. Mieści się tutaj toaleta oraz kasa biletowa wstępu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Dalej można jechać rowerem albo iść pieszo. Rowerem nie dotrzemy do samych źródeł Sanu. Da się dojechać do miejsca gdzie stoi wiata wypoczynkowa i stojak rowerowy (rowery można przypiąć). Stąd jest jeszcze 4,5 kilometra czyli około półtora godziny wędrówki. My mamy zamiar przejść całą trasę, która liczy około 11 kilometrów w jedną stronę, pieszo.

Pierwsze widoki na trasie, w tle widać bieszczadzkie szczyty: Halicz oraz Rozsypaniec.

Ścieżka przyrodnicza po której się poruszamy nazywa się "Do źródeł Sanu". Pierwszym przystankiem na trasie jest nieistniejąca już dzisiaj wieś Beniowa. Kiedyś była to spora wieś licząca ponad 600 mieszkańców. W Beniowej funkcjonowały tartaki wodne, młyn wodny, potażnia, fabryka beczek, browar, huta szkła oraz zakład pozyskiwania kory drzewnej. Wieś była połączona ze światem za pomocą kolei wąskotorowej. Po II wojnie światowej Beniowa została przedzielona granicą państwową i po polskiej stronie wysiedlona. Po stronie ukraińskiej mieszka kilka rodzin. Obecnie po wsi zachowały się nieliczne ślady zabudowy takie jak: cmentarz, fundamenty cerkwi, ślady piwnic czy studnie.

200 letnia lipa pamięta czasy świetności wsi Beniowa.

Cmentarz we wsi.

Na cmentarzu w Beniowej zachowało się zaledwie kilkanaście nagrobków. Zwiedzamy cmentarz w poszukiwaniu tych najciekawszych: nagrobka z dzbanem oraz kwiatem. Mimo usilnych prób i 30 minut szukania tego drugiego nie udaje się odnaleźć.

Bezimienny nagrobek z wykutym dzbanem symbolizującym życie człowieka, przyjmowanie i otrzymywanie.

Zachowany krzyż z cerkwi.

Kamienna chrzcielnica, pozostałość z cerkwi.

Tuż przy cmentarzu zachowanych jest wiele studni. Otoczone są belkami drewna, tak by nikt przez przypadek do nich nie wpadł.

Studnie z byłej wsi Beniowa.

Dalsza droga wiedzie wąską ścieżką. W pewnym momencie przebiega stromą skarpą. U jej podnóża widzimy San, a po drugiej stronie teren Ukrainy. Częściowo opadnięte jesienne liście powodują, że mamy lepszą widoczność niż mielibyśmy w środku lata.

Malownicza trasa niebieskiego szlaku "Do źródeł Sanu".

Następny kawałek szlaku jest nieco mniej atrakcyjny, gdyż prowadzi szutrową drogą. Co jakiś czas wędrówkę umilają nam licznie rozstawione słupki graniczne.

Polska, pośrodku San, a z drugiej strony Ukraina.

Docieramy do wspomnianej na początku wiaty wraz ze znajdującym się obok stojakiem na rowery. Z tego miejsca dalej możliwa jest już jedynie wędrówka piesza. Ścieżka znów staje się wąska i wije się pomiędzy pagórkami. Co jakiś czas chowa się w magicznie wyglądające dorodne lasy mieszane, by za chwilę znowu wynurzyć się na tereny łąkowe. Nie ma tutaj dużych przewyższeń, jest raczej płasko, więc spaceruje się bardzo przyjemnie. Trasa ta nie jest jeszcze zbyt popularna więc można poczuć prawdziwą dzikość otaczającej przyrody.

Ścieżka przyrodnicza jest naprawdę piękna.

Szlak jest dobrze oznaczony, jest też dużo tablic informacyjnych.

Docieramy do pozostałości wsi Sianki. Początki wsi sięgają XVI wieku. Gdy wybudowano tutaj stację kolejową, wieś zaczęła pełnić rolę ośrodka letniskowo-turystycznego. Dzięki temu Sianki znacząco się rozwinęły i w latach swojej świetności liczyły blisko 1000 mieszkańców. Znajdowało się tutaj 10 domów letniskowych, 6 pensjonatów, schronisko Polskiego Towarzystwa Narciarskiego, kilka restauracji, korty tenisowe, boiska sportowe, skocznie narciarskie a nawet teatr amatorski. Po II wojnie światowej wieś podzielona została granicą państwową, a polska część podobnie jak w przypadku wsi Beniowej wysiedlona.

Ruiny Dworu rodu Stroińskich, jednych z właścicieli Sianek.

Idziemy dalej podziwiając widoki.

Meandrujący San w dolinie.

Słupki graniczne i chata prawdopodobnie strażnika granicznego po stronie ukraińskiej.

Docieramy do Grobu Hrabiny. Jest to mogiła skrywająca ciało Klary oraz Franciszka Stroińskich. Nazywani są bieszczadzkimi Romeo i Julią - dawni właściciele Sianek, którzy według legendy przynoszą szczęście w miłości. Po śmierci Klary, Franciszek każdego dnia, przez kolejne 26 lat swojego życia, pokonywał kilka kilometrów, by odwiedzić jej mogiłę.

Grób Hrabiny w Siankach.

Podróż leśną knieją do celu wycieczki.

Docieramy do punktu widokowego na ukraińskie Sianki. Jest tutaj ławeczka oraz tablica ze zdjęciem wraz z opisem co widać po tamtej stronie granicy. Gołym okiem dostrzegamy budynki, obok których byliśmy wczesnym latem na wycieczce Pociągiem po Ukrainie. Widzimy też znajome tory oraz przejeżdżający po nich pociąg. Ludzie podzielili ląd i wytyczyli granice. Granice, które spowodowały, iż mimo że jesteśmy w środku lądu, to jesteśmy końcu świata. Tak samo jak mieszkańcy ukraińskiej wsi Sianki. To tak jakby istniało tutaj jakieś niewidzialne morze, którego nie da się przekroczyć...

Panorama widokowa na wieś Sianki.

20 minut marszu i jesteśmy przy źródłach Sanu. Źródło to jest umowne. Tak naprawdę to jedno z kilku istniejących źródeł Sanu. Na dodatek o tej porze roku, jest ono prawie wyschnięte.

Źródła Sanu zostają zdobyte!

Znajduje się tutaj również pomnik źródeł Sanu, na którym wyryte są prawdziwe współrzędne źródła. Jako ciekawostkę dodam, iż da się dotrzeć do tego miejsca również od strony ukraińskiej. Na południe źródła widzimy w krzakach przechyloną tabliczkę informacyjną. Szybkie sprawdzenie na mapie czeskiej pokazuje, że prowadzi tutaj droga od Sianek ukraińskich.

Słupki graniczne oraz stojący tutaj pomnik źródeł Sanu.

Przejście trasy w jedną stronę zajęło nam 3,5 godziny z kilkoma postojami. Teraz trzeba jeszcze wrócić. Pomimo, że drogę już znamy, to nie dłuży nam się. Idąc trasą na końcu świata można się wyciszyć bądź omówić z kompanami podróży kolejne wyprawy. Szlak zdecydowanie wart jest odwiedzenia, ale trzeba na niego przeznaczyć cały dzień.

Zachodzące słońce nad bieszczadzkimi szczytami.

Powrót na stronę główną

O stronie

Każdy z nas marzy o tym, by choć raz w życiu przeżyć niesamowitą przygodę. Ów przygoda często kojarzona jest z czymś wielkim, odległym i nieosiągalnym dla zwykłego śmiertelnika. Tymczasem prawdziwa przygoda może skrywać się w Miejskim Parku za rogiem bloku, w małym lesie nieopodal albo nawet w samym mieście. Wystarczy chcieć ją zobaczyć. Zapraszam na skromną stronę poświęconą turystyce niekoniecznie konwencjonalnej. Podążmy śladem przygody!